Jan z Kęt, czyli święty oddany ubogim i żakom

24 grudnia obchodzili będziemy 550. rocznicę śmierci świętego Jana Kantego, a już 22 października w Kętach – rodzinnym mieście świętego – zainaugurowane zostaną obchody Roku Jubileuszowego Jana Kantego, który jest patronem zarówno Archidiecezji Krakowskiej, jak i Diecezji Bielsko-Żywieckiej. My przypominamy niezwykłą sylwetkę świętego z Kęt.


Święty pochodził z bogatej mieszczańskiej rodziny, jego ojciec był burmistrzem Kęt. Gdy w wieku 23 lat Jan został przyjęty na studia na Wydziale Sztuk Wyzwolonych Akademii Krakowskiej (dzisiejszego Uniwersytetu Jagiellońskiego), zapłacił całe 6 groszy, czyli pełną kwotę wpisowego, co w tamtych czasach zdecydowanie było rzadkością.

Zdobywszy doktorat, wykładał teologię na Akademii Krakowskiej (dzisiejszym Uniwersytecie Jagiellońskim), z krótką przerwą, przez lat przeszło pięćdziesiąt. Głęboką wiedzę łączył z niezwykłą świętością życia. Był mężem modlitwy i umartwienia. Pościł, przez całe życie kapłańskie, wstrzymując się od potraw mięsnych. Odbył pielgrzymkę do Ziemi Świętej: czterokrotnie pieszo pielgrzymował do Rzymu, chcąc dać dowód swej wierności i czci Chrystusa. Epatował miłością bliźniego i litością dla cierpiących. Biedakom wszystko oddawał, wracał nieraz boso z miasta, gdyż obuwie podarował ubogiemu. Uczynki miłosierdzia co do ciała przewyższał jeszcze uczynkami miłosierdzia co do duszy. Bezustannie modlił się za grzeszników, pokutował za nich, a już szczególną miłością otaczał uczącą się młodzież.

Mimo bogactwa, Jan prowadził ubogie życie i szanował każdego, bez względu na majątek i pochodzenie. Świetnie obrazuje to jedna z legend. Opisuje ona sytuację, kiedy będący już profesorem Akademii Krakowskiej Jan, pochyla się nad kobietą, która rozbiła na drodze dzban. Jan Kanty ze współczuciem i zrozumieniem pomaga kobiecie i w cudowny sposób składa dzban w całość, tak że nie widać nawet jednej rysy.

Jan Kanty żył skromnie w małej celi krakowskiego Collegium Maius. Prowadził życie ascety. Zajmował się przepisywaniem ksiąg, wielkich dzieł między innymi św. Augustyna. W rękopisach Jana Kantego należy zwrócić uwagę na teksty poboczne, na marginesach, w których to widać jego wielką mądrość. Kopiując księgi często je komentował, notował własne przemyślenia, do kodeksów dodawał sprostowania. W ciągu życia przepisał on około 18 000 stron.

Św. Jan Kanty zasłynął także ze swej prawdomówności i dążenia do prawdy. Tę jego cechę potwierdza kolejna z legend, o napadzie zbójców na Jana podczas jednej z wielu jego pielgrzymek. Zbójcy zażądali od niego wszystkich pieniędzy, jakie miał przy sobie. Gdy je otrzymali, zadowoleni odeszli od niego. Profesor jednak przypomniał sobie, że w płaszczu miał zaszyte dwa kawałki złota i pomyślał: Panie! Cóż ja zrobię? Wszakże i łotra nawet się nie godzi okłamać! Jan pobiegł więc za złodziejami i oddał im również złoto. Wtedy zbójcy spostrzegli, że mają do czynienia ze świętym, oddali wszystko, co mu wcześniej zabrali, i przepraszając go, zaprosili do siebie.

O szacunku do innych i poszanowaniu prawdy świadczy także napis, który Jan Kanty umieścił na ścianie swojej celi: Strzeż się kogo zafrasować, bo nie smaczno przeprawować. Sławy nie ruszaj bliźniego, bo odwołać coś ciężkiego.

Jan z Kęt był w Krakowie osobistością znaną i bardzo cenioną, nic więc dziwnego, że szacunek, jakim cieszył się za życia, szybko przerodził się w pośmiertny kult, którego ośrodkiem jest jego grób w kościele św. Anny. Tu, niemal następnego dnia po jego odejściu (24 grudnia 1473 roku), zaczęto notować cuda i łaski, jakich doznawali pielgrzymi przybywający do tego miejsca z coraz odleglejszych zakątków Polski i Europy.
Świętym Jan Kanty ogłoszony został 16 lipca 1767 roku w Rzymie przez papieża Klemensa XIII.
Jest m.in. patronem uczniów, studentów i nauczycieli oraz archidiecezji Krakowskiej, w której działa oraz Diecezji Bielsko- Żywieckiej, w której się urodził.

Jarosław Zięba