Polonezem do Afryki, czyli wakacje wiceprezydenta
Dla jednych wakacje oznaczają plażę i hotel z basenem. Dla innych – kilka tysięcy kilometrów za kierownicą 30-letniego poloneza, niepewność, awarie i szczytny cel. Tak właśnie swój urlop postanowił spędzić Krzysztof Kania, wiceprezydent Oświęcimia, który po raz kolejny wziął udział w legendarnym Rajdzie Złombol. Tym razem meta znajdowała się jeszcze dalej niż zwykle – w Maroku, na afrykańskim wybrzeżu.
Można liczyć tylko na siebie
Złombol od lat udowadnia, że motoryzacyjna pasja może iść w parze z pomaganiem. To jeden z największych charytatywnych rajdów w Europie, w którym uczestnicy pokonują tysiące kilometrów samochodami produkowanymi w dawnym bloku wschodnim. Warunkiem startu jest nie tylko odpowiedni pojazd, ale przede wszystkim zebranie darowizn na rzecz dzieci z domów dziecka. Wszystkie koszty wyprawy uczestnicy pokrywają z własnej kieszeni, a zebrane środki przeznaczane są m.in. na wyjazdy, terapię i spełnianie marzeń wychowanków placówek opiekuńczych.
W tegorocznej edycji trasa prowadziła z Chorzowa aż do Ras el Ma w Maroku. To ponad siedem tysięcy kilometrów wymagającej podróży, podczas której uczestnicy przemierzają Europę i Afrykę, licząc przede wszystkim na własne umiejętności oraz pomoc innych załóg. Organizatorzy nie zapewniają serwisu ani wsparcia technicznego – Złombol od początku opiera się na samodzielności, wzajemnej solidarności i pomysłowości.
Upały gorsze od afrykańskich
Krzysztof Kania wraz ze swoim bratem Marcinem wyprawę rozpoczął od przejazdu przez Czechy, Austrię i północne Włochy, gdzie ich polonez zmierzył się z Alpami. Dalej była Genua i i Monte Carlo, a następnie Lazurowe Wybrzeże, gdzie nie zabrakło przystanku w słynnym Saint-Tropez. Kolejne dni prowadziły przez Barcelonę, Lloret de Mar, Walencję i Alicante, skąd uczestnicy przeprawili się promem do Afryki.
Podróż, jak przystało na Złombol, nie należała do łatwych. Polonez wielokrotnie przypominał o swoim wieku. Na trasie pojawiły się problemy z układem paliwowym, zawieszający się rozrusznik, a później awaria wlewu paliwa, którą udało się usunąć metodą doskonale znaną wszystkim złombolowiczom: przy pomocy trytytek, opasek zaciskowych.
Sporym wyzwaniem były także upały, wszak polonez z 1996 roku nie ma klimatyzacji. Co ciekawe, naszym bohaterom afrykański klimat doskwierał zdecydowanie mniej niż upały temperatury w… Hiszpanii i Francji.
Zasieki
na granicy
Podczas wyprawy był również czas na poznawanie miejscowej kultury i spotkania z mieszkańcami. W Maroku podróżnicy zjedli tradycyjne śniadanie oraz wybrali się w miejsce, które odwiedza niewielu śmiałków: na granicę marokańsko-algierską. Zrobiła ona na podróznikach spore wrażenie. Oba kraje są w konflikcie, który – mimo pięknych krajobrazów – widać (zasieki) i czuć w tamtejszym powietrzu.
Trudny powrót
To zasmakowaniu afrykańskiej przygody nadszedł czas na powrót, który okazał się trudniejszy niż pierwsza część wyprawy. Już na początku, jeszcze w Maroku, doszło bowiem do poważnej awarii sprzęgła, która zmusiła załogę do szukania pomocy mechanika. Wszystko zakończyło się jednak pomyślnie, a ostatnie dwa dni wyprawy były prawdziwym maratonem: polonez pokonał odpowiednio 1180 i 1265 kilometrów.
Wyprawa zakończyła się sukcesem, wysłużony polonez po raz kolejny udowodnił, że mimo wieku potrafi dotrzeć tam, gdzie wielu nie spodziewałoby się zobaczyć samochodu z czasów PRL. I choć tuż w po powrocie Krzysztof Kania stwierdził, że „było ciężko”, już teraz planuje kolejną złombolową wyprawę. Jeśli do niej dojdzie, będzie to już jego szóste podejście to dej niecodziennej imprezy.
Pomagają dzieciom
Dla Krzysztofa Kani udział w Złombolu to nie tylko motoryzacyjna przygoda. Przed startem załoga prowadziła zbiórkę środków na rzecz dzieci z domów dziecka, zachęcając mieszkańców do wsparcia akcji. Właśnie ten charytatywny wymiar sprawia, że Złombol od blisko dwóch dekad przyciąga setki uczestników z całej Polski – ludzi, którzy gotowi są zamienić wygodne wakacje na wielotysięczną wyprawę starym samochodem, aby przy okazji zrobić coś dobrego dla innych.
Jarosław Zięba
