Małe literki, wielkie znaczenie, czyli jak czytać składy produktów

Coraz więcej osób chce odżywiać się zdrowiej, ale jednocześnie czuje się zagubionymi wśród sklepowych półek z produktami. Kolorowe opakowania, hasła typu fit, light czy proteinowy potrafią skutecznie odciągnąć nas od tego, co najważniejsze, czyli składu produktu. Tymczasem to właśnie etykieta mówi nam najwięcej o tym, co naprawdę trafia na nasz talerz i do naszego żołądka.

Poniżej znajdziesz proste zasady, które pomogą Ci podejmować lepsze decyzje zakupowe bez konieczności studiowania dietetyki.

Zamiast wrzucać do koszyka pierwszy lepszy produkt, weź z półki 2–3 podobne i porównaj ich składy. Często okazuje się, że produkty wyglądające niemal identycznie różnią się diametralnie składem. Jeden ma pięć składników, a drugi piętnaście. Jeden zawiera cukier na drugim miejscu, a drugi wcale.To najprostszy sposób, żeby szybko nauczyć się wybierać lepiej.

Dobra zasada na początek: im mniej składników, tym większa szansa, że produkt jest mniej przetworzony. Nie oznacza to, że każdy dłuższy skład jest zły, ale jeśli widzisz listę, która zajmuje pół opakowania, warto się zastanowić. Naturalne produkty nie potrzebują wielu dodatków.
Przykład: dobry jogurt naturalny powinien zawierać tylko mleko i kultury bakterii. Nie potrzeba tu mleka w proszku, czy cukru.

Warto wiedzieć, że składniki na etykiecie są zawsze wymienione w kolejności malejącej od tego, którego jest najwięcej, do tego, którego jest najmniej. Jeśli więc cukier znajduje się na drugim lub trzecim miejscu, oznacza to, że jest go w produkcie naprawdę sporo, nawet jeśli na froncie opakowania widzisz hasło fit czy zdrowy.

Jeśli w składzie widzisz wiele skomplikowanych, trudnych do przeczytania nazw, których nie rozumiesz jest to niewątpliwie sygnał ostrzegawczy. Nie chodzi o to, żeby bać się każdej trudno brzmiącej nazwy, ale warto kierować się zasadą: im bardziej naturalnie brzmi skład, tym lepiej.

Produkty zawierające dużą ilość konserwantów czy sztucznych substancji słodzących nie powinny stanowić podstawy codziennej diety. Szczególnie warto uważać na produkty bez cukru, które często zawierają sztuczne słodziki. Choć obniżają one kaloryczność, nie zawsze są najlepszym wyborem dla zdrowia i mogą wpływać na nasze preferencje smakowe. Z pewnością nie zalecam też takich produktów dzieciom i młodzieży.

Wiele osób zakłada, że droższy produkt automatycznie jest lepszy. Niestety nie zawsze tak jest. Czasem tańszy produkt, zwłaszcza od mniejszego lokalnego producenta, ma znacznie prostszy i lepszy skład niż jego drogi odpowiednik znanej marki. Dlatego zamiast sugerować się ceną, czytaj dokładnie etykiety.

Produkty oznaczone jako proteinowe cieszą się ostatnio dużą popularnością. Przecież wszyscy wiedzą, że białko daje dłuższe poczucie sytości i pomaga w budowaniu masy mięśniowej. Warto jednak pamiętać, że wysoka zawartość białka nie czyni automatycznie produktu zdrowym. Często takie produkty zawierają dodatkowo cukier, tłuszcze lub sztuczne dodatki. Dlatego zawsze sprawdzaj skład, a nie tylko hasło na opakowaniu.

Napisy typu light, fit czy 0% tłuszczu mogą być bardzo mylące. Często produkty pozbawione tłuszczu zawierają więcej cukru, który poprawia smak. Z kolei produkty bez cukru mogą zawierać sztuczne słodziki. W praktyce często lepszym wyborem jest zjedzenie mniejszej porcji pełnotłustego produktu niż jego odchudzonej wersji.

Na początku zakupy mogą trwać dłużej. Czytanie składów, porównywanie produktów wymaga czasu. Dobra wiadomość jest taka, że to działa jak nauka nawyku. Po kilku wizytach w sklepie zaczniesz automatycznie sięgać po sprawdzone produkty, a zakupy staną się szybsze i prostsze.
Czytanie etykiet to jedna z najważniejszych umiejętności dla osoby, której zależy na zdrowym odżywianiu. Nie wymaga specjalistycznej wiedzy, wystarczy kilka prostych zasad i odrobina uważności. Pamiętaj, że nie to, co jest napisane dużymi literami na przodzie opakowania, ale to, co znajduje się drobnym drukiem z tyłu, ma największe znaczenie.

Twoje wybory w sklepie mają realny wpływ na zdrowie twoje i twoich bliskich. Warto, żeby były świadome.

Marta Tobiczyk