Krzysztof Jan Klęczar: traktuję swoją pracę jako misję
O dwóch latach pracy w Urzędzie Wojewódzkim z Wojewodą Małopolskim Krzysztofem Janem Klęczarem rozmawia Jarosław Zięba.
– Dwa lata temu, obejmując stanowisko Wojewody, mówił Pan, że nie zapomni o tym skąd się wywodzi, o Małopolsce Zachodniej.
– Wojewoda jest generalnie wojewodą małopolskim, działa na terenie który obejmuje 183 gminy. Trzeba każdej z nich poświęcić czas i uwagę, ale zawsze koszula jest bliższa ciału, to jest oczywiste.
Mam wrażenie, że były takie lata, kiedy Małopolska Zachodnia była troszeczkę zapomniana. Były też czasy, kiedy o subregionie tym się pamiętało. To był czas, kiedy marszałkiem województwa był pan Marek Sowa i to trzeba podkreślić, że on zawsze zwracał uwagę na specyficzne potrzeby naszego regionu. Potem jednak były także takie lata, że nie miał kto się o ten teren upomnieć.
Ja staram się przypominać, że Małopolska Zachodnia jest regionem specyficznym. Postindustrialny, w dużej mierze miejski, zachodni region województwa ma swoje potrzeby, ma swoje trudności, ma swoje problemy. O też trzeba pamiętać.
– Przejdźmy do konkretów.
– Myślę, że jest ich całkiem sporo. Sprawą fundamentalną jest budowa Beskidzkiej Drogi Integracyjnej, o której tyle lat się mówiło i mam wrażenie, że niektórzy celowo, – w cudzysłowie mówiąc – „budowali”, żeby jej przypadkiem nie wybudować. My podjęliśmy bardzo realne, konkretne działania: uruchomiliśmy przetargi i prace zmierzające do uzyskania konkretnych decyzji, łącznie z pozwoleniem na budowę. Niebawem część tych dokumentów powinna trafić do urzędu. Już moja w tym głowa, żeby były one procedowane odpowiednio szybko. Niezwykle ważne było podzielenie tej inwestycji na etapy, bo przecież ponad 8-miliardowa inwestycja planowana w jednym etapie wydawała się praktycznie nierealna.
Są też takie sprawy, na które mało kto zwrócił uwagę. W Oświęcimiu dobrze rozwija się wojsko, batalion Małopolskiej Brygady Obrony Terytorialnej. Wróciła tam też Straż Graniczna, pojawiła się Inspekcja Transportu Drogowego. To są wszystko kroki, które wskazują, że ten region jest regionem ważnym, kluczowym.
Uruchomione zostały także inwestycje z Programu Ochrony Ludności i Obrony Cywilnej. To są dziesiątki milionów złotych, które trafiły do samorządów, ale też do straży pożarnej, i tej państwowej i straży ochotniczych.
Zrealizowanych zostało też wiele inwestycji o charakterze drogowym. Trzeba pamiętać, że nasz rząd bardzo dobrze realizuje Rządowy Program Rozwoju Dróg. Te środki to blisko 200 milionów rocznie. Jak popatrzymy na statystyki, Małopolska Zachodnia nie jest w tej kwestii dyskryminowana. Konkursy pokazały, że potencjał tego regionu jest wykorzystywany.
Kolejnym ważnym tematem jest wykorzystanie Funduszu Przewozów Autobusowych, z którego korzysta się również w Małopolsce Zachodniej.
Wszystkie te działania to potężne środki, ale przede wszystkim jest to wyraźne podkreślenie, że ta nasza ziemia jest ważna, jest istotna. Nie ukrywam, że tu ogromną rolę odgrywają inni politycy z naszego regionu, chociażby marszałek Dorota Niedziela. Dużym zaangażowaniem wykazuje się też poseł Marek Sowa. Pomagają radni wojewódzcy. Czy to Sylwia Żak-Biesik z powiatu oświęcimskiego, czy radny Maciej Koźbiał z powiatu wadowickiego. Miłosz Motyka, minister energii, człowiek z powiatu myślenickiego, również zaangażował się osobiście w wiele kwestii. Naprawdę realnie reagujemy i rozwiązujemy problemy.
– Nie wspomniał Pan jeszcze o Oświęcimskim Strategicznym Programie Operacyjnym.
– No tak. OSPR, szósta edycja, która w tym momencie się kończy, opiewająca na 61 milionów rządowego wsparcia i rozpoczynająca się nowa, siódma, która została wynegocjowana na poziomie samorządowym i zatwierdzona przez Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji na poziomie ponad 90 milionów złotych. Niesamowity przeskok.
I to, co jest najważniejsze, co zawsze cechowało – jak pamiętam, gdy byłem jeszcze częścią tej samorządowej rodziny Małopolski Zachodniej – wydatkowanie środków w ramach OSPR-u: tak naprawdę wypracowali go samorządowcy. Harmonogram przygotowuje wojewoda i wysyła go do MSWiA, ale to samorządowcy byli autorami programu. Tworzyli go bez żadnych przepychanek i kłótni. Oni potrafili – przy udziale pracowników Urzędu Wojewódzkiego –usiąść i przygotować rozwiązania, które były mądre i przemyślane.
– Jest jeszcze jedno miejsce, które nabiera w naszym regionie coraz większego znaczenia – Jezioro Mucharskie.
– Jezioro Mucharskie to perełka, która potrzebuje prostych rozwiązań. I my je wspieramy. Miałem przyjemność otwierać drogi w gminie Zembrzyce i Mucharz, gdzie samorządowcy w ramach dostępnych środków rządowych zawnioskowali o drogi wokół jeziora, co ma poprawić jego komercyjne wykorzystanie. Cieszę się bardzo, że udało im się te dotacje uzyskać. Cieszę się, że wykonali te zadania. Na pewno ułatwią one korzystanie z jeziora. To jezioro ma dualny charakter: przeciwpowodziowy, co pokazało jeszcze przed jego oficjalnym oddaniem do użytku oraz turystyczny, wciąż niewykorzystany.
Staramy się pokazywać to jezioro i wspierać samorządy w jak najlepszym wykorzystaniu jego potencjału, organizujemy tam różnego rodzaju wydarzenia. Odbyliśmy nad jeziorem jedno z posiedzeń Wojewódzkiego Zespołu Zarządzania Kryzysowego dotyczące bezpiecznych wakacji.
– Gry rozmawialiśmy dwa lata temu, mówił Pan, że będzie się starał kłaść nacisk na rozwój gospodarczy Małopolski Zachodniej. Czy wspomniane działania przyczyniają się do rozwoju gospodarczego tego terenu?
– Z dumą patrzę, gdy podczas wydarzeń organizowanych chociażby przez Krakowski Park Technologiczny, gdzie honorowani są samorządowcy i przedsiębiorcy za największe i najbardziej innowacyjne inwestycje, nagrodę odbiera firma Aksam. Z dumą patrzyłem też ostatnio, jak Alupol Films odbierał wyróżnienie za inwestycję w Oświęcimiu.
Pracujemy z samorządowcami, również z zachodniej części województwa, pod kątem przygotowania nowych terenów inwestycyjnych w ich gminach. To jest bardzo ważne i widzimy już efekty tej pracy. Ponar Wadowice ma piękne plany działania. Dynamicznie rozwija się Grupa Maspex. Jestem przekonany, że kolejne kroki w budowie BDI odsłonią kolejne tereny inwestycyjne, ponieważ dzisiaj dostęp do drogi tej klasy jest jednym z kluczowych elementów dla przyciągnięcia inwestora.
Warto też podkreślić, że siłą naszego regionu jest potencjał intelektualny. Mamy w regionie kilka branżowych centrów umiejętności, które teraz są dofinansowywane ze środków unijnych. Mieliśmy serię pięknych jubileuszy firm innowacyjnych i technologicznych w powiatach wadowickim i suskim, jak choćby wspomniany już Ponar, ale też szereg mniejszych, tradycyjnych firm meblarskich, ostatnio był to Mebloform z Kalwarii Zebrzydowskiej, gdzie też miło było popatrzeć, jak inwestowane są środki.
– Ile godzin trwa Pana doba? Jest Pan niesamowicie aktywny i trudno uwierzyć, że udaje się to wszystko Panu ogarnąć.
– W tym wszystkim najpiękniejsze – albo najsmutniejsze – jest to, że czas to najsprawiedliwsza z walut, jaką posiadamy jako ludzie, ponieważ wszyscy mamy jej tyle samo. Nieważne, czy jesteś starszy, młodszy, bogatszy, biedniejszy, szczuplejszy, czy bardziej przy kości, czy jesteś facetem, czy kobietą, twoja doba zawsze ma 24 godziny. Natomiast miarą tego ile co dla Ciebie znaczy, jest to, ile czasu jesteś w stanie temu poświęcić.
Ja traktuję to co robię, i powtarzam to od pierwszego dnia, jako pewną misję. Wszyscy wiemy, że to nie jest misja, która trwa wiecznie, to jest praca kadencyjna i ja od pierwszego do ostatniego dnia, kiedy ta misja jest mi powierzona, będę dawał z siebie wszystko. Wstaję po 4 rano, a jak się uda wrócić do domu przed północą, to jest dobrze. Mimo tego staram się wracać codziennie. Nie zawsze dzień zaczynamy w Krakowie. Małopolska jest ogromna. Najdalszym punktem, gdzie jeździmy, kiedy ruszam z Kęt, jest gmina Lipinki w powiecie gorlickim. To 215 kilometrów, ale droga jest taka, że poniżej 4 godzin tam się zajechać nie da.
– Dziękuję za rozmowę.
foto: Małopolski Urząd Wojewódzki
