Cud w Wadowicach, cud w Oświęcimiu

To był niesamowity miesiąc. 29 grudnia z Wadowic dotarła wiadomość, że na koncie małego Oliwierka z Wadowic, chorego na SMA typu pierwszego, znalazło się 8,5 miliona złotych potrzebne na zakup najdroższego leku świata niezbędnego do terapii genowej. W styczniu z Jawiszowic napłynęły najpierw tragiczne wieści o śmierci rodziców małego Teosia, który urodził się z wadą układu ruchu. Kilka dni później, dzięki spontanicznej akcji, w całości zgromadzono fundusze potrzebne na operacje Teosia.

Oliwier z Wadowic kontra SMA
Oliwier urodził się jako zdrowy chłopiec, jego rozwój przebiegał książkowo. Gdy jednak jego rączki i nóżki zaczęły słabnąć, rodzice zaczęli konsultacje u lekarzy. Po ukończeniu 6 miesiąca padła diagnoza – rdzeniowy zanik mięśni – SMA1. Jest to nieuleczalna choroba genetyczna, która coraz bardziej osłabia mięśnie. Aby dziecko wyzdrowiało potrzebne jest podanie leku o nazwie onasemnogene abeparvovec (nazwa handlowa: zolgensma). To specyfik zwany „najdroższym lekiem świata”. Cena producenta za jedną dawkę preparatu wynosi 2,125 mln dolarów. W Polsce lek jest od 1 września ubiegłego roku refundowany, jednak tylko dla dzieci, które nie skończyły 6 miesięcy. Oliwier na refundację nie mógł więc liczyć.
Niedługo po straszliwej diagnozie przyjaciele rodziny Oliwiera rozpoczęli zbiórkę funduszy potrzebnych na zakup leku. Armia Oliwiera pojawiała się prawie na każdej imprezie w powiecie wadowickim, organizowanych było mnóstwo aukcji. Na koncie pojawiały się kolejne środki. W ciągu kilku miesięcy zebrano imponująca kwotę 6,5 miliona złotych. Do upragnionego celu zbiórki wciąż jednak brakowało 2 milionów.

I wtedy zdarzył się pierwszy cud: 29 grudnia anonimowy darczyńca wpłacił na konto Oliwierka 1,5 miliona złotych. Do potrzebnej kwoty brakowało już „tylko” 410 tysięcy. Dobra nowina lotem błyskawicy obiegła region. Późnym popołudniem licznik konta Oliwiera na portalu siepomaga.pl się po prostu nie zatrzymywał. Kolejni darczyńcy dorzucali swoje cegiełki. Wieczorem licznik wskazał upragniona kwotę! O tym, jak szeroki zasięg miała akcja niech świadczy fakt, że internetową zbiórkę wsparło 121 968 osób! Na facebookowym profilu zbiórki pojawił się wpis: Nasza Armio‼ Armio Oliwierka, która będzie trwać do końca świata i jeden dzień dłużej. Dzięki WAM to wszystko się udało – dokonaliście niemożliwego‼ Spełnienie marzeń….Oliwier niedługo dostanie nowe życie.

5 stycznia Oliwier ukończył roczek. Klika dni później trafił do kliniki w Lublinie, gdzie ma mu zostać podany upragniony lek. Niestety, nasz bohater złapał RSV. Został podłączony do tlenu, dostał leki oraz antybiotyk. Jak tylko poczuje się lepiej podany mu zostanie lek terapii genowej.

Teoś stracił rodziców, walczy o sprawność
Teoś z Jawiszowic urodził się 15 września 2022 roku. O jego wadzie rodzice dowiedzieli się na pierwszych badaniach prenatalnych. Wtedy już lekarz zauważył nieprawidłowy rozwój lewej nóżki. – Do końca mieliśmy nadzieję, że wada nie będzie aż tak poważna. Dokładną diagnozę usłyszeliśmy, gdy Teoś był już na świecie – pisali rodzice w opisie zbiórki na leczenie i rehabilitację dziecka.
Zdiagnozowana Fibular hemimelia to wada wrodzona, która u Teosia objawiła się w postaci całkowitego braku kości strzałkowej, skróceniu i deformacji kości piszczelowej, braku kości śródstopia i stopie trójpalczastej.
Aby dojść do sprawności potrzebny jest cały szereg operacji, które wyceniono na około 2 miliony złotych. Do tego dochodzi bardzo długa i kosztowna rehabilitacja.

W pomoc dla Teosia zaangażowało się oświęcimskie Stowarzyszenie Pozytywni, które podobne zbiórki prowadzi w regionie już od kilku lat. Ruszyły internetowe aukcje charytatywne, zbiórki plastikowych nakrętek i zużytych baterii oraz pikniki i inne akcje.

Tragiczna wiadomość nadeszła 4 stycznia. Gdy Teoś z rodzicami wracali z rehabilitacji, doszło do tragicznego wypadku. Samochód, którym podróżowali, zderzył się czołowo z jeepem. Tata Tosia zginął na miejscu, jego mama w ciężkim stanie trafiła do szpitala. Niestety, tam, w wyniku odniesionych obrażeń, dzień później zmarła… Teoś był na tylnym siedzeniu. Nie odniósł większych obrażeń. Tego dnia jednak jego życie zmieniło się nieodwracalnie… Stracił rodziców – najważniejsze osoby na świecie. To mama i tata ze wszystkich sił walczyli, by mimo wady nóżki, z jaką przyszedł na świat, mógł przejść operację i być sprawny w przyszłości Teoś wraz z dwuletnią siostrą Emilka trafili pod formalną opiekę Bogusi i Tomka Zięcików, brata ojca dzieci i jego żony.

I zdarzył się kolejny cud. W ciągu zaledwie kilku dni darczyńcy zasilili konto Teosia wymaganą kwotą dwóch milionów złotych. Wpłaty na zbiórkę w serwisie siepomaga.pl płynęły zarówno z Polski, jak i z zagranicy. – Dziękujemy Wam, że jesteście z nami, bardzo dziękujemy… – mówili wzruszeni opiekunowie Teosia.

Na początku lutego Teoś z opiekunami pojedzie do kliniki w Austrii, gdzie odbędą się konsultacje w sprawie operacji. Potem planowany jest także wyjazd do Warszawy, gdzie Teoś spotka się z jednym z amerykańskich lekarzy przeprowadzających operacje potrzebne dziecku. O tym, gdzie ostatecznie zostanie poddany zabiegom Teoś, zadecydują jego opiekunowie.
Szereg operacji czekających Teosia to jednak nie koniec jego leczenia. Rehabilitacja potrzebna mu będzie aż do 20 roku zycia. Dzięki otwartym sercom i bezinteresownej hojności ludzi dobrej woli Teoś będzie miał szansę na pełną sprawność.

Jarosław Zięba

Zbiórka na rehabilitację Teosia potrwa do 23 lutego. Wszyscy, którzy chcą wesprzeć dzielnego chłopczyka mogą wpłacając datki poprzez stronę internetową: www.siepomaga.pl/teos-ziecik

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *