Groźna Pani z Barwałdu

Choć zamek w Barwałdzie został zburzony ponad 500 lat temu, w roku 1477, legenda o nieustraszonej i groźnej pani na Barwałdzie – Włodkowej – żywa jest do dziś.

Zamek w Barwałdzie, położony 200 metrów na zachód do szczytu góry Żar (527 m n.p.m., dziś znanej z położonych na jej zboczach kalwaryjskich kapliczek), wybudowany został prawdopodobnie w latach 1335-1360 przez księcia oświęcimskiego Jana Scholastyka I. Warownia od samego początku strzegła wschodnich granic Księstwa Oświęcimskiego, którego władcy byli w owym czasie lennikami królów Czech. Nieopodal, na sąsiednim wzgórzu leżącym już po przeciwnej stronie granicy, stał zamek w Lanckoronie, należący do królów Polski.
 
To jednak nie przygraniczne potyczki owiały zamek legendą. Najbardziej znaną postacią związaną z barwałdzką fortyfikacją jest Katarzyna Skrzyńska, z domu Słupska, herbu Drużyna, znana jako Włodkowa z Barwałdu. Katarzyna, wraz ze swoim mężem Włodkiem Skrzyńskim otrzymali w zastaw zamek w Barwałdzie wraz ze wsiami Zakrzów, Chocznia, Barwałd Dolny, Jaroszowice, Leśnica, Stanisław, Stronie, Zebrzydowice oraz lasem w Ochodzy w 1445 od swojego krewnego, sławnego rycerza Mszczuja ze Skrzynna.
Z racji tego, że w okolicy rozpowszechniona była działalność rycerzy-rozbójników, rozboje stały się jednym z głównych źródeł dochodu również dla Skrzyńskich. Co ciekawe, zbójowaniem chętniej od swojego męża parała się właśnie Katarzyna. Jak można wyczytać w „Rocznikach Głogowskich” z 1493 roku, Katarzyna całkowicie przytłaczała charakterem swojego męża, który miał pozostawać w zamku i pilnować go w czasie, gdy Katarzyna dokonywała zbójeckich napadów. Miała na czele bandy zbójców napadać nie tylko na kupców i podróżnych, ale też i na okoliczne wsie i miasta, łącznie z Kętami i Zatorem. Skrzyńska przerywała prowadzenie zbójeckich wypraw tylko wtedy, gdy miała rodzić dzieci, a po narodzinach kolejnych potomków powracała do rozbójniczego rzemiosła. 
 
Według zapisów kroniki klasztoru w Kalwarii Zebrzydowskiej Katarzyna została pojmana na polecenie króla Kazimierza Jagiellończyka. Rozgniewany poczynaniami Katarzyny król nakazał schwytanie przestępczyni burgrabiemu zamku w Lanckoronie. Zanim ten jednak zdążył podjąć jakiekolwiek plany, o królewskim nakazie dowiedziała się sama Katarzyna. Zdecydowała się zaprosić burgrabiego do Barwałdu, spoić winem i podstępem zgładzić. Burgrabia przyjął zaproszenie, lecz nakazał swoim sługom otoczyć potajemnie barwałdzki zamek. Rozpoczęła się uczta, w trakcie której  Włodkowa zamierzała sztyletem śmiertelnie ranić gościa. Ten jednak pozostał czujny, uniknął ciosu, a czyhający pod zamkiem słudzy pojmali Włodkową, która niebawem trafiła do królewskiego lochu i została stracona. Nie wiadomo jednak, kiedy dokładnie i jaką śmiercią zginęła pani z Barwałdu. Jedne źródła wskazują, że została spalona na stosie na krakowskim rynku. Inne podają, że miała być rozerwana końmi na rynku w Oświęcimiu, a jeszcze inne, że zrzucona z zamku Wołek w Kobiernicach w beczce nabitej gwoździami. Według tej opowieści, zamek Wołek w chwili śmierci Włodkowej zapadł się pod ziemię razem ze skarbami, które w nim ukryła. 
 
Sam zamek w Barwałdzie zakończył swój żywot niedługo po śmierci Włodkowej, w roku 1477. Jego właścicielami byli wtedy sprzyjający królowi węgierskiemu Komorowscy. Z tego powodu zamek został, po trwającym siedem tygodni oblężeniu,  zajęty przez wojska Kazimierza Jagiellończyka, który nakazał po zdobyciu budowlę zrównać z ziemią.
Według miejscowej tradycji kamienie pochodzące z rozbiórki ruin zamku w Barwałdzie zostały wykorzystane w latach 1616–1617 przez Mikołaja Zebrzydowskiego, fundatora Sanktuarium w Kalwarii Zebrzydowskiej, do budowy kaplicy św. Marii Magdaleny na górze Żar, obecnie Pustelni Pięciu Braci Polaków z kaplicą św. Magdaleny.
 
Jarosław Zięba
 
Foto: zamki.pl


Lista Wydarzyło się kiedyś…
Strona główna

Reklama

Reklama

Reklama


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama