Skazani na sukces?

Choć Wadowice mają jeden z najstarszych klubów w kraju, miejscowi kibice nie mogą w ostatnich latach liczyć na piłkarskie emocje na wysokim poziomie.

Od 2016 roku Skawa tuła się po boiskach A klasy. Wszystko wskazuje jednak na to, że bieżący sezon może być przełomowym dla klubu z papieskiego miasta. Po spadku do A klasy, mimo deklaracji, nie udało się na razie uzyskać awansu do ligi okręgowej. W 2019 roku Skawa zajęła w rozgrywkach 3, a w roku 2020 - 4 miejsce. 
Latem tego roku trenerem Skawy został Maciej Żak, który w swoim trenerskim CV ma m.in. prowadzenie trzecioligowego LKS-u Czaniec. Dla Żaka jest to powrót do Wadowic, gdyż w Skawie rozpoczynał swoją przygodę z piłką, gdy zespół z powodzeniem rywalizował w IV lidze (sezon 2003/2004, 6 miejsce). 
Wydawać by się mogło, że objęcie Skawy to dla trenera Żaka krok w tył, sam zainteresowany widzi to jednak inaczej. – Skawa jest klubem, w którym się wychowałem. To z niej wypłynąłem na szersze wody, więc jestem jej coś winien – tłumaczy Żak. Jego decyzja nie była jednak powodowana tylko sentymentami. – Czynnikiem przekonującym mnie do pracy w Skawie jest fakt, że w klubie wzorcowo ułożona jest praca z młodzieżą - dodaje. Poza obowiązkami trenera pierwszego zespołu Żak podjął się także koordynacji grup młodzieżowych w klubie.
O tym, że trener Żak może poderwać zespół do walki o awans przekonać się można było już w okresie przygotowawczym, gdy Skawa pewnie ogrywała w sparingach zespoły z ligi okręgowej: Kalwariankę czy Babią Górę Sucha Beskidzka (oba mecze wygrane po 3:0).
Nic więc dziwnego, że jeszcze przez startem rozgrywek Maciej Żak deklarował  walkę o awans – Mamy dość marazmu, chcemy się bić o najwyższe cele – mówił w jednym z wywiadów.
Po 11 kolejkach Skawa jest zdecydowanym liderem wadowickiej A-klasy. Jako jedyny zespół nie przegrała jeszcze meczu odnotowując 10 zwycięstw i 1 remis (0:0 w wyjazdowym meczu z Olimpią Chocznia). Podopieczni trenera Żaka zdobyli dotychczas 31 goli tracąc zaledwie 5. Pokazem siły wadowiczan było rozegrane w 8. kolejce spotkanie z Orłem Wieprz. Skawa wygrała na własnym boisku z niepokonanym dotąd przeciwnikiem aż 6:1. 
Niestety mecz z Orłem zapamiętany zostanie na długo także ze względu na koszmarną kontuzję występującego w Skawie doświadczonego Patmore Shereniego. 36-letni zawodnik, mający na swoim koncie m.in. występy w Podbeskidziu Bielsko-Biała, doznał otwartego złamania kości. Zawodnika czeka kosztowna rehabilitacja. Piękny gest wykonał Zarząd Skawy, który postanowił, że cały dochód ze sprzedaży biletów z wszystkich meczy granych w Wadowicach do końca obecnej rundy zostanie przeznaczony na pomoc zawodnikowi.
 
foto: Facebook.com/SkawaWadowice


Lista Sport
Strona główna

Reklama

Reklama

Reklama


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama