Uwaga na upały w samochodzie

Pamiętajmy, aby w gorące, słoneczne dni nawet na chwilę nie zostawiać w samochodzie dzieci i zwierząt!

Podczas upałów temperatura w zamkniętym samochodzie może dochodzić do 60 stopni. Pamiętajmy, aby w gorące, słoneczne dni nawet na chwilę nie zostawiać w samochodzie dzieci i zwierząt, gdyż może to zagrażać życiu i zdrowiu przebywających w nim osób czy zwierząt. 
O tym, że pozostawienie dziecka lub zwierzęcia w rozgrzanym słońcem samochodzie może być niebezpieczne dla zdrowia, a nawet życia mieliśmy już wiele. Już w tym roku media kilkukrotnie informowały o podobnych zdarzeniach spowodowanych bezmyślnością opiekunów. W naszym regionie warto przypomnieć sytuację z czerwca zeszłego roku, gdy na parkingu jednym z bielskich centrów handlowych. W szczelnie zamkniętym, nagrzanym samochodzie znajdował się mały chłopczyk. Jak się okazało, przebywał tam 50 minut, podczas gdy jego rodzice robili zakupy. Sytuację zauważyła Sabina Kojder, na co dzień dyrektor Wydziału Zarządzania Kryzysowego Urzędu Gminy Kęty, jak również druhna Ochotniczej Straży Pożarnej w Bielanach. Pani Sabina zawiadomiła policję i cały czas była przy samochodzie. Malec był spocony i miał zaczerwienioną twarz. Policjanci, którzy przybyli na miejsce wybili szybę i uwolnili 3-latka. Pani Sabina uczestniczyła w udzielaniu pierwszej pomocy oraz opiece nad chłopcem do czasu przybycia pogotowia ratunkowego. Dziecko zostało zabrane do szpitala pediatrycznego, na szczęście nie doznało obrażeń. 
Mając w pamięci takie sytuacje, policjanci apelują, aby nawet jeśli wydaje się nam, że załatwienie jakiejś sprawy zajmie chwilę, nie zostawiajmy dzieci i zwierząt samych w samochodach. Zawsze nim odejdziemy od samochodu sprawdzajmy, czy przypadkiem na tylnym siedzeniu nie pozostawiliśmy dziecka. Te najmniejsze, które nieraz śpią podczas podróży, nie są w stanie same przypomnieć o swojej obecności. W samochodzie, w którym nie działa klimatyzacja, ani choćby nawiew, temperatura rośnie  bardzo szybko. W kilkanaście minut może stać się niebezpieczna dla zdrowia, a pół godziny może spowodować, że zamknięty pasażer nie przeżyje. 
Nie bądźmy obojętni. Gdy zauważymy, że jakaś osoba czy zwierzę znajduje się w sytuacji zagrażającej życiu lub zdrowiu - reagujmy.  Na początek sprawdźmy, czy w okolicy nie ma właściciela zwierzęcia, może nawet trzeba czasami krzyknąć, czy jest ktoś w pobliżu, może akurat właściciel się znajdzie i otworzy drzwi pojazdu. Gdy auto stoi przed sklepem, wejdźmy do środka i poprośmy obsługę, by wywołała właściciela systemem nagłaśniającym. 
Jeśli jednak nie uda się nam znaleźć kierowcy, poinformujmy o wszystkim policję dzwoniąc pod numer telefonu alarmowego 112 lub 997. Policjanci  zwracają szczególną uwagę na takie sytuacje. Pamiętajmy też o tym, że jeśli funkcjonariusze stwierdzą, że dłuższe pozostawanie nie tylko dziecka, ale także psa w aucie zagraża jego życiu, mają prawo użyć wszelkich środków umożliwiających wydostanie go z pojazdu – włącznie z wybiciem szyby.
Gdy sytuacja jest na tyle poważna, że nie mamy czasu na oczekiwanie na patrol policji, podejmijmy działania sami. Gdy widzimy, że dziecko płacze, traci przytomność – stłuczmy boczną szybę, najlepiej najbardziej oddaloną od pasażera. Podobnie w przypadku zwierząt, które reagują instynktownie i aby sprawdzić, jak się czują, wystarczy zapukać w szybę. Jeżeli zwierzę żyje, rusza się, może nawet się cieszy, wtedy można chwilę poczekać na przyjazd służb. 
Stłuczenie szyby to jednak ostateczność, gdyż - jeśli źle ocenimy sytuację – możemy zostać narażeni na zarzuty zniszczenia mienia przez właściciela samochodu. Dlatego prawnicy proponują w takich przypadkach rzetelne udokumentowanie zaistniałej sytuacji: zróbmy zdjęcia lub poprośmy inne osoby, aby były świadkami naszych działań. Możemy także o radę poprosić dyspozytora telefonu alarmowego. Jeśli ten nas poinformuje, że patrol nie może szybko przyjechać, zapytajmy do o radę. W razie kłopotów z właścicielem będziemy mieli ważny argument. 
 
To, że opisane sytuacje są realnym zagrożeniem, udowodnił pewien amerykański weterynarz, który przeprowadził prosty eksperyment: zamknął się w aucie, pozostawiając zaledwie lekko uchylone okna. Wytrzymał 30 minut, sprawdzając w tym czasie wzrost temperatury wewnątrz zamkniętego samochodu. W ciągu pięciu minut temperatura wzrosła z 34 do 37,5 stopni Celsjusza, a po 10 minutach wynosiła już 41. W chwili zakończenia eksperymentu, po zaledwie pół godzinie temperatura wewnątrz samochodu wynosiła 46-47 stopni.
Spocony, zmęczony i przerażony opuścił pojazd, czego normalnie nie zrobią ani dzieci, ani psiaki. Zaznaczył jednocześnie, iż czworonogi nie pocą się tak jak ludzie, przez co nie są w stanie szybko ochłodzić swojego ciała. Dla nich te pół godziny w gorącym samochodzie to wyrok śmierci.
 
Jarosław Zięba


Lista Ważne tematy
Strona główna

Reklama

Reklama

Reklama


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama