Filmowa kariera pałacu

Pałac w Bulowicach stał się scenerią do jednego z najnowszych polskich filmów.

Mroczny pałac będący siedzibą tymczasowego sierocińca dla dzieci wyzwolonych z obozu zagłady osaczony przez groźne, wojskowe wilczury wypuszczone przez hitlerowców pod koniec wojny, to miejsce akcji filmu „Wilkołak” w reżyserii Adriana Panka, który końcem marca trafił do polskich kin. Producenci filmu na miejsce jego realizacji wybrali pałac w Bulowicach.
 
Akcja filmu rozgrywa się latem 1945 roku. Dla ośmiorga dzieci, wyzwolonych z obozu Gross-Rosen, zostaje utworzony prowizoryczny sierociniec w opuszczonym pałacu wśród lasów. Ich opiekunką staje się dwudziestoletnia Hanka, również była więźniarka. Po okropieństwach obozu bohaterowie powoli odzyskują resztki straconego dzieciństwa, jednak koszmar szybko do nich powraca. W okolicznych lasach krążą obozowe wilczury. Wypuszczone przez esesmanów przed wyzwoleniem Gross-Rosen, wygłodzone i zdziczałe zwierzęta osaczają pałac w poszukiwaniu pożywienia. W przerażonych dzieciach uruchamia się obozowy instynkt przetrwania.
Producenci filmu uznali, że idealnym miejscem do realizacji historii będzie neogotycki pałac w Bulowicach. Obiekt, przypominający swoim wyglądem zamek, wzniesiony został w 1882 roku przez rodzinę Larischów i wzorowany jest na zamku Huntly Castle w Szkocji. Uwagę zwracają szczególnie baszty usytuowane w trzech narożach budynku oraz obszerny taras i loggia widokowa. 
Filmowcy w Bulowicach przebywali latem 2017 roku. W filmowej ekipie znalazła się między innymi Danuta Stenka, która zagrała rolę Jadwigi - opiekunki zatrudnionej w sierocińcu. 
„Wilkołaka” po raz pierwszy można było zobaczyć podczas zeszłorocznego Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Film zebrał bardzo dobre opinie krytyków oraz... festiwalowe nagrody. Adrian Panek otrzymał nagrodę dla najlepszego reżysera, a Antoni Komasa-Łazarkiewicz za najlepszą muzykę (wspólnie za ”Wilkołaka” oraz „Kamerdynera”). Film nominowany był także do Złotych Lwów – nagrody głównej gdyńskiego Festiwalu.
„Wilkołak” zyskał uznanie także na innych festiwalach. Na Festiwalu Filmu Polskiego w Ameryce, który organizowany jest w Chicago reżyser Adrian Panek otrzymał Nagrodę „Odkrywcze Oko” dla młodego utalentowanego twórcy, zaś podczas Black Nights Film Festival (Estonia) film otrzymał Nagrodę Jury Ekumenicznego i Nagrodę Publiczności.  
Pobyt ekipy filmowej dobrze wspomina właściciel pałacu w Bulowicach Jerzy Larisch. – Pałac jest zdewastowany, na własny koszt ciężko jest przywrócić mu blask. Tymczasem twórcy „Wilkołaka” wyremontowali na potrzeby filmu hall oraz dwa inne pomieszczenia – cieszy się pan Jerzy, wnuk wysiedlonego z Bulowic w 1947 roku barona Edmunda Larischa.  
Rodzina Larischów pałac odzyskała dopiero w 2013 roku. Wcześniej w Bulowicach znajdował się szpital terapii uzależnienia od alkoholu, co wpłynęło na dużo dewastację obiektu.
Wszystko wskazuje na to, że Wilkołak to nie ostatni film, który kręcony będzie w bulowickim pałacu. Jak powiedział nam właściciel posiadłości Jerzy Larisch, przyjazdem do Bulowic zainteresowana jest kolejna ekipa filmowa. Tym razem  pałac miałby „zagrać” szkocki zamek, w którym podczas II wojny światowej szkoleni byli cichociemni, żołnierze Polskich Sił Zbrojnych desantowani potem do okupowanej Polski.
 
Jarosław Zięba


Lista Prezentacje
Strona główna

Reklama

Reklama

Reklama


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama