Miasto Oświęcim protestuje

Rozmowa z prezydentem Oświęcimia Januszem Chwierutem o coraz trudniejszej sytuacji samorządów lokalnych.

– Pod koniec lutego informowaliśmy mieszkańców o stratach budżetu miasta z powodu luki prawnej w przepisach o podatkach i opłatach lokalnych. Umożliwiła ona niepłacenie podatków przez niektóre podmioty gospodarcze. Dla Oświęcimia to uszczerbek rzędu 11 mln zł. 
– Rząd tworząc wadliwe prawo doprowadził do tego, że Oświęcim stracił 11 mln zł. Dla budżetu miasta to ogromna wyrwa, którą trzeba było załatać. Szukaliśmy różnych rozwiązań, podejmowaliśmy wiele działań, aby spiąć tegoroczny budżet. Problem jednak pozostał. Wszystko dlatego, że w 2016 roku Minister Infrastruktury wystąpił z projektem nowelizacji ustawy podatkowej, który doprowadził naszym zdaniem do wadliwości tych przepisów.
 
– Proszę przybliżyć naszym czytelnikom,  o co chodzi w tych zmianach.
– Firma, która ma na swoim terenie infrastrukturę kolejową, choć nie prowadzi  działalności kolejowej, jest zgodnie z obecnymi przepisami, zwolniona z podatku w zakresie całych działek ewidencyjnych. Czyli, nie tylko tego miejsca zajętego pod bocznice kolejowe czy tory, ale całości gruntów, na których znajdują się np. hale produkcyjne, magazyny, budowle itp. W przypadku Oświęcimia straty z tego tytułu to rocznie ponad 2 mln zł. Ponieważ firmy mogą dokonywać korekt podatku, a ustawa zaczęła obowiązywać w 2017 roku, to ubytki miasta za okres pięciu lat wynoszą około 11 mln zł. Naszym zdaniem sytuacja jest absurdalna i niesprawiedliwa względem innych przedsiębiorców czy mieszkańców, którzy płacą przecież podatki od swojego gruntu. Dlatego rozpoczęliśmy szereg działań, na różnych poziomach, by jak najszybciej doprowadzić do korekty tego bubla prawnego. Jeśli przepisy nie ulegną zmianie do końca listopada, to w 2022 roku stracimy kolejne 2 mln zł.
 
– Jakie więc działania podjęło miasto?
– Wystąpiliśmy do premiera Mateusza Morawickiego, marszałek Sejmu, o sprawie informowaliśmy Ministra Finansów i Ministra Infrastruktury. Z problemem zapoznaliśmy też posłów ziemi oświęcimskiej. W lutego tego roku staraniem Senatu projekt trafił do Sejmu. Niestety od tego czasu w sprawie nic nie drgnęło. Stąd nasz apel, próba zwrócenia uwagi na ten prawny absurd.
 
– Czy są jeszcze  jakieś inne możliwości?
Jak więc widać działamy na wielu poziomach, staramy się też tę sprawę upublicznić. Dlatego w kilku punktach w mieście można będzie zobaczyć banery informacyjne jako formę naszego protestu wobec polityki państwa, odbierającej samorządom finansową niezależność. 
 
– Czy to wystarczy, by udało się zmienić te przepisy?
– Moim zdaniem nacisk społeczny, nacisk w sensie politycznym, powinien przynieść skutek. Bo tak naprawdę, przede wszystkim, tracą mieszkańcy. Nie może być tak, że kolejny raz  pozbawia się samorządy sporych pieniędzy. A z drugiej strony tworzy się różnego rodzaju fundusze. Jak Fundusz Inwestycji Lokalnych, którym rząd wspiera wyłącznie swoich samorządowców. 
 
– Aplikował Pan przecież do tego funduszu o pieniądze na budowę żłobka wraz z przedszkolem.
– Faktycznie staraliśmy się o pieniądze na tę inwestycję, która ma być realizowana na osiedlu Stare Stawy. Mamy gotowy projekt oraz pozwolenie, niestety dwukrotnie zostaliśmy odrzuceni. Natomiast te samorządy, które są powiązane z PiS, jak Wadowice czy Myślenice, otrzymały gigantyczne pieniądze. W przypadku Myślenic to ponad 20 mln zł. Naszym zdaniem jest to upartyjnienie państwa i skandaliczne działanie. Uważam, że samorządy są mocne, bo ponad 30 lat temu stworzono im mocne fundamenty. Dzisiaj obserwujemy próbę centralizacji państwa. Próbę skruszania solidności samorządu. A tak naprawdę to samorząd lokalny w dużej mierze przyczynił się do sukcesu Polski. Na poziomie lokalnym podejmujemy bowiem decyzje, które inwestycje czy zadania powinny być realizowane. Nie jest to rola rządu czy województwa. Mamy też kolejny przykład, że Minister Edukacji i Nauki chce doprowadzić do tego, aby dyrektorów szkół wybierał Kurator Oświaty, który w naszym przypadku ma siedzibę w Krakowie. Nie zgadzam się z tym kierunkiem. Stąd nasze wołanie o utrzymanie tego trwałego fundamentu państwa, którym jest lokalny samorząd. 
 
– Jak ocenia Pan zmiany podatkowe zaproponowane przez rząd w Polskim Ładzie?
– Można powiedzieć, że rząd forsuje kolejną rewolucję podatkową. Zmiany, które będą dotykać samorządów są ogromne. Według wyliczeń Związku Miast Polskich ubytek w dochodach miast i gmin, z tytułu podatku od osób fizycznych tzw. PIT, sięgać będzie ponad 26 proc. Jako mieszkańcy w dużej mierze finansujemy zadania, które są realizowane przez samorząd. Straty dla poszczególnych miast i gmin  są szacowane przez ZMP na poziomie od kilku do kilkuset milionów złotych. Na tej rewolucji podatkowej  samorządy mogą utracić rocznie 14 mld zł. Oświęcim może mierzyć się z  ponad 11 mln  stratą w dochodach. Jest to ogromna kwota. 
 
– Czy rząd oferuje coś w zamian?
Tego jeszcze nie wiemy. Niestabilność finansowa, ciągłe zmiany w uchwalanym prawie powodują, że nie jesteśmy w stanie przewidzieć co stanie się w kolejnych latach. Określając plany finansowe powinniśmy mieć jakąś przewidywalność. Jeśli chcemy planować inwestycje musimy wiedzieć, jak je sfinansować. Musimy znać perspektywę finansową, by wiedzieć, czy będzie nas na nie stać. Forsowane przez obecny rząd  zmiany będą powodować ubożenie samorządów. Odbieramy to jako systemowe i celowe działanie, które ma uzależnić samorządy od rządzących. Będziemy dysponować mniejszymi pieniędzmi nie tylko na inwestycje, ale także na bieżącą działalność miasta, którą ustawowo się zajmujemy. Mieszkańcy chcą jednak pewnych usług na określonym poziomie, do których są przyzwyczajeni od lat. Ubytki w dochodach miast i gmin nie odbudują żadne jednorazowe rekompensaty czy subwencję, które się nam obiecuje. Samorządowcy, Związek Miasta Polskich postulują więc o zmiany systemowe, które dadzą samorządom przewidywalność finansów i stabilność.
 
– To trudny czas dla samorządu.
Uważam, że centralizacja państwa jest szkodliwa. Twórcom ustawy samorządowej chodziło zupełnie o coś innego. Samorządom dano decyzyjność i finansową niezależność. Nikt lepiej niż lokalna społeczność nie wie, czego im brakuje w codziennym funkcjonowaniu miasta. W jakim kierunku powinno się rozwijać. Patrząc na polskie miasta i wsie widać słuszność tego myślenia. Dzisiaj odbierając gminom pieniądze, niszczy się tę niezależność i samorządność. Dlatego powinniśmy wszyscy walczyć, aby utrzymać mocny i silny samorząd, który jest blisko swoich mieszkańców.
 
– Dziękuję za rozmowę.
– Dziękuję.


Lista wiadomości
Strona główna

Reklama

Reklama

Reklama


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama