Blisko ludzi i ich problemów

Rozmowa ze Zbigniewem Starcem – pochodzącym z Oświęcimia wicewojewodą małopolskim.

– Jaki jest Pana zakres obowiązków w ramach Urzędu Marszałkowskiego? Za jakie dziedziny funkcjonowania województwa Pan odpowiada?
– Generalnie, Małopolski Urząd Wojewódzki jako przedstawicielstwo rządu w terenie ma przede wszystkim funkcje reprezentacyjne i kontrolne. Obszar działań w tym zakresie jest bardzo duży – od prowadzenia inwestycji po przyznawanie promes i dotacji na różnego rodzaju przedsięwzięcia. Jeśli chodzi o kompetencje w ramach samego Urzędu, to w moim zakresie obowiązków jest Wydział Skarbu, szeroko rozumiana geodezja oraz służby zespolone, czyli wszystkie inspektoria - sanepid, weterynaria, wyżywienie i konserwator zabytków. Nie jest to jednak zakres zamknięty, w ostatnim czasie pracowałem na przykład przy opracowaniu regulaminu nowego programu funduszu dróg samorządowych oraz przy przydzielaniu promes, współuczestniczyłem także w komisjach przydzielających granty i dotacje. Ogólnie: dużo jeżdżę, poznaję teren i samorządowców. 
– Jest Pan pierwszą  od wielu lat osobą na wysokim stanowisku w rządowej administracji wojewódzkiej z naszego regionu. Co z tego wynika dla Małopolski Zachodniej?
– To bardzo trudne pytanie. Mam doświadczenie samorządowe i uwielbiam pracować blisko ludzi. Samo to, że pojawiłem się w Małopolskim Urzędzie Wojewódzkim sprawiło, że otworzyły się przestrzenie i wydziały Urzędu dla samorządowców, nie tylko z naszego terenu, ale z całego województwa. Służę im pomocą w rozwiązywaniu wszelkich spraw związanych z geodezją, promesami powodziowymi. Mogą zawsze zadzwonić, przyjechać, a ja służę im jak najdalej idącą pomocą. Dzięki temu, jak mi się wydaje, w ciągu tych czterech miesięcy ociepliłem wizerunek Urzędu Wojewódzkiego. Oczywiście nie oznacza to, że pan wojewoda Ćwik tego wcześniej nie robił. Ja mam na to jednak więcej czasu, gdyż wojewoda ma znacznie szerszy zakres obowiązków. 
–  Jakimi konkretnymi sprawami z naszego terenu się pan ostatnio zajmował?
– Wyschniętymi studniami w dwóch miejscowościach powiatu wadowickiego. Rozmawiałem na ten temat z panem burmistrzem Kalińskim, z którym znamy się od dawna, nie tylko z racji tego, że byliśmy starostami sąsiednich powiatów. Obiecałem mu daleko idącą pomoc. Na razie jesteśmy na etapie przygotowania wstępnych kosztorysów. Nie wyobrażam sobie, żeby te dwie miejscowości, w których wyschły studnie głębinowe, pozostały w XXI wieku bez wody.
W ogóle powiat wadowicki jest dla mnie bardzo ważnym powiatem. Mówiąc kolokwialnie, zezuję w tamtym kierunku z racji tego, że jest to szeroko rozumiana Małopolska Zachodnia. 
Muszę jednak przyznać, że przez cztery miesiące pracy jako wicewojewoda, rzadko mi się zdarza pojawiać na terenie Małopolski Zachodniej. Miałem tutaj tylko cztery, może pięć wizyt roboczych. Dla porównania w powiecie tarnowskim byłem aż 14 razy. 
– Pozostańmy w powiecie wadowickim: kolejnym ważnym problemem tego terenu jest zagospodarowanie Jeziora Mucharskiego. Czy będzie przełom w tej sprawie? Zbliżają się kolejne wakacje, a nadal nie można legalnie z tego akwenu korzystać. 
– Często tereny Mucharza i okolic odwiedzam. Niedawno dowiedziałem się, że dopiero w ostatnim czasie zalew ten zapełnił się do takiego poziomu, jaki powinien być. Nie mam informacji na temat zagospodarowania akwenu i jego okolic pod względem turystycznym, wiem tylko że drastycznie podniosły się tam ceny działek. Myślę jednak, że teraz, gdy mamy już odpowiedni poziom wody, sprawy pójdą już bardzo szybko.
– Jako wicewojewoda zajmuje się pan wdrożeniem na naszym terenie rządowego programu Piątka+. Proszę powiedzieć, jak będzie wyglądała w praktyce kwestia komunikacji lokalnej w małych miejscowościach, która jest elementem tego programu. W wielu miejscach naszego regionu jest to rzeczywisty problem.
– Teraz dopiero, jeżdżąc po województwie, dostrzegam problem komunikacji. W powiatach oświęcimskim i wadowickim widać, że też są z tym problemy i nie chcę porównywać, czy ważniejsza jest komunikacja kolejowa czy autobusowa. Muszę jednak przyznać, że mamy w województwie regiony o wiele bardziej zaniedbane pod tym względem.
Od trzynastu lat słyszę, że starostowie mają przejąć zadania w zakresie komunikacji zbiorowej. Ja osobiście innego rozwiązania nie widzę. Myślę, że już niebawem zostanie to zrealizowane, bo są takie miejsca gdzie istnieją białe plamy w komunikacji zbiorowej. Ludzie bez samochodu są tam zdani na łaskę i niełaskę komunikacji busowej. Zasada powinna być taka, że to właśnie mieszkańcy najmniejszych miejscowości mają wskazywać potrzeby i kierunki kursowania autobusów. Nie wyobrażam sobie, aby w miarę możliwości ta obietnica nie została zrealizowana. 
 
Rozmawiał Jarosław Zięba


Lista wiadomości
Strona główna

Reklama

Reklama

Reklama


Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama

Reklama